Moje, Twoje i nasze, czyli finanse w związku (4)
Dzisiaj małe post-scriptum do cyklu o finansach w związku w postaci przewodnika po tym, jak praktycznie zorganizować domowe rachunki bankowe.
Opcja 1. „Jesteśmy jednością we wszystkim, więc mamy też jeden, wspólny rachunek bankowy.“
Wielką zaletą tej opcji jest prostota. Zakładacie wspólny rachunek, na który przelewane są Wasze wynagrodzenia i z tego samego rachunku regulujecie wszystkie swoje zobowiązania. Warto ustalić tu dwa limity: kwotę, powyżej której każdy zakup musi być konsultowany z drugą osobą oraz kwotę, którą każde z was może miesięcznie wydać bez żadnych pytań z drugiej strony. Ok, na wyciągu z banku będzie widać, że te buty kosztowały 500 zł, ale przynajmniej się nie nasłuchasz;-) Do konta warto założyć dodatkowo konto oszczędnościowe, na którym będziecie odkładać pieniądze na większe zakupy, wakacje itp. Co miesiąc przeglądajcie wyciąg ze wszystkich Waszych kont. I jeszcze jedna rzecz warta rozważenia, choć dla niektórych pomysł ten jest kontrowersyjny: zastanów się nad posiadaniem osobnego konta z funduszem awaryjnym. Oczywiście druga osoba może, a nawet powinna wiedzieć, że takie konto posiadasz. W przeciwnym wypadku byłby to rodzaj finansowej niewierności;-)
Opcja 2. Nawet w domowych finansach potrzebujemy trochę prywatności, czyli „Moje, twoje i nasze“.
Czyli jak sama nazwa wskazuje, trzy różne rachunki. Istnieją tu dwa podstawowe warianty:
1. wszystkie dochody są przelewane na rachunek wspólny, po uwzględnieniu wszystkich wspólnych wydatków, na koniec miesiąca to, co zostanie jest np. dzielone na pół i zasila indywidualne rachunki (nawet jeśli jedna osoba nie pracuje);
2. dochody są przelewane na indywidualne rachunki, natomiast rachunek wspólny jest zasilany w odpowiedniej proporcji w zależności od dochodów partnerów lub w innej uzgodnionej przez Was kwocie.
Opcja 3. Jesteśmy razem, ale w kwestii finansów zachowujemy się, jakbyśmy nadal byli singlami, czyli „Moje i twoje“.
Jeśli nie da się inaczej możecie pozostać przy dwóch osobnych rachunkach. Ustalcie jednak kto za co płaci i sprawdźcie, czy te kwoty są rozdzielone sprawiedliwie. Jeśli nie, to jedna osoba powinna przesyłać drugiej osobie comiesięczne wyrównanie. Bez notowania wydatków raczej się tu nie obejdzie, przynajmniej na początku.
Zarówno w opcji 2, jak 3, trzeba bardzo precyzyjnie, najlepiej na piśmie, ustalić, które wydatki są wspólne. Opracujcie system, który będzie u Was dobrze działał i który OBIE strony zaakceptują. Być może nie uda się to od razu, ale metodą prób i błędów na pewno osiągniecie najlepszy wariant.
Na koniec wypowiedź jednej z uczestniczek moich warsztatów: „Odkąd założyliśmy trzeci, wspólny rachunek bankowy ilość kłótni o pieniądze zmniejszyła się o jakieś 70%”.
I przy okazji – udanych Walentynek!
Więcej na temat finansów w związku:
Jak rozmawiać o pieniądzach, żeby się nie pokłócić?
Moje, Twoje i nasze, czyli finanse w związku (1)
Moje, Twoje i nasze, czyli finanse w związku (2)
Moje, Twoje i nasze, czyli finanse w związku (3)
2 Komentarze »
RSS dla komentarzy do tego wpisu. Link do wpisu





My mamy jeden wspólny rachunek. Gdy posiada się dzieci, tak jest najwygodniej. Bo rozliczać potem ile idzie na życie, a ile na pieluchy, mija się z celem. Potem dochodziłoby do sytuacji kto sponsoruje jedzenie, a kto chusteczki
Pisałem o tym na swoim blogu http://cel-6zer.blogspot.com/2011/02/pieniadze-w-formalnym-zwiazku.html
Jak dla mnie opcja 2, wariant 2. Z tego konta są opłacane rachunki, raty, wydatki na życie (spożywka i inne „standardowe” powtarzalne rzeczy). Na subkonto (może być oszczędnościowe) odkładamy na wakacje, mieszkanie (zakup), emerytura („IV filar”) i inne zaplanowane grube wydatki. Tym co zostanie każde z partnerów dysponuje indywidualnie – bez wyrzutów sumienia, zaglądania sobie w rachunki etc.
Pozdrawiam,
B.