Ubrania do zadań specjalnych
Dzisiaj ciąg dalszy mini cyklu ubraniowego. Dwa tygodnie temu było o tym, jak wydawać mniej pieniędzy na ubrania, a w zeszłym o tym, jak o nie dbać, by służyły jak najdłużej. Dzisiaj o ubraniach do zadań specjalnych.
Dla puszystych. Prawdę mówiąc dopiero komentarze do poprzednich postów uświadomiły mi, jak trudno ubrać się dobrze i nie wydać majątku, jeśli ma się trochę nadmiarowych kilogramów. Mam nadzieję, że poniższe punkty trochę Wam pomogą.
- Bądź twórcza: dobre ubranie możesz znaleźć w wielu miejscach, w których go do tej pory nie szukałaś. Pewnie przyszedł Ci już do głowy internet (allegro, etsy), second handy, outlety, wymiany ubrań, ale czy pomyślałaś o przyjaciółce, która nosi Twój rozmiar, a zamierza schudnąć? Przy odrobinie szczęścia możesz odziedziczyć całą garderobę. Celowo nie wspomniałam o tzw. sklepach o puszystych. Z tego co słyszałam są drogie i mało atrakcyjne, ale może macie inne doświadczenia? Na szczęście niektóre „zwyczajne” sklepy też mają pełną rozmiarówkę (aż do rozmiaru 50), np. Marks&Spencer i BHS.
- Puszyste dziewczyny często mają problem z dobraniem czegokolwiek, w czym będą wyglądać świetnie. Jeśli już uda Ci się znaleźć coś takiego, może warto od razu kupić to samo w innym kolorze? Albo, jeśli jest to rzecz o ponadczasowym kroju i kolorze, nawet dwie identyczne sztuki.
- Znajdź dobrą krawcową – może uszyć ubrania z ‚zapasem‘, które w razie czego będzie można poszerzyć, jeśli przytyjesz i znów zwęzić, jeśli zbijesz wagę. Krawcowa może także dopasować ubrania źle leżące (np. spodnie dobre w biodrach, ale za szerokie w pasie, co zresztą jest zmorą każdej dziewczyny posiadającej krągłe biodra, bez względu na rozmiar).
- Naucz się szyć. Dopiero szukając materiałów do tej notki dowiedziałam się, że można tworzyć wykroje idealnie dostosowane do swoich wymiarów, a potem drukować je na zwykłej drukarce (www.wildginger.com). A dobry wykrój to połowa sukcesu. Pozszywanie wykrojonych kawałków to już przy tym małe piwo.
- Nie przejmuj się rozmiarem, tylko tym, jak dana rzecz leży. To niekoniecznie prawda, że nosisz rozmiar 44. Próbuj rozmiarów większych i mniejszych.
- Dobra bielizna, a zwłaszcza biustonosz. Podobno ponad 90% Polek nosi biustonosze w niewłaściwym rozmiarze. Być może kiedy kompetentna brafitterka dobierze Ci właściwy biustonosz okaże się, że łatwiej kupić Ci ubrania, bo nagle wszystko znacznie lepiej leży. Polecam lobby biuściastych.
- Jeśli Twoja waga ulega częstym zmianom nie kupuj sezonowych ubrań na wyprzedażach. Kupuj takie, które w tej chwili będziesz nosić. Może się okazać, że kupiony w lutym płaszcz zimowy w grudniu będzie już za mały (bądź za duży).
- Czarny NIE wyszczupla. Wręcz przeciwnie, sprawia że wszelkie fałdki wyraźniej odcinają się od tła. Postaw na szarości lub brązy.
- Już o tym pisałam w pierwszym odcinku naszej krótkiej serii, ale powtórzę, bo to szczególnie ważne dla osób pulchniejszych: miej styl, zamiast ślepo podążać za modą. W modnych od jakiegoś czasu rurkach właściwie nikt nie wygląda dobrze, tym bardziej osoba, która chciałaby zrzucić parę kilogramów.
Ciąża. Ten błogosławiony stan niestety jest zmorą, jeśli chodzi o ubrania;-)
- Tak długo jak się da noś ubrania sprzed ciąży. Pomoże Ci w tym pas ciążowy: ukryje zbyt krótką podkoszulkę, niedopięte spodnie lub spódnicę, możesz go nawet włożyć pod zapinaną koszulę (i pozostawić rozpięte ostatnie guziki). Jeśli nie masz dwóch lewych rąk do spodni lub spódnicy możesz doszyć pętelkę, która zastąpi dziurkę od guzika, co pozwoli Ci ponosić je trochę dłużej. Alternatywnie możesz zastosować gumkę do włosów (raczej grubszą): należy ją przełożyć przez dziurkę i zaczepić o guzik.
- Maszyna do szycia i minimum umiejętności bardzo się przyda, równie dobra będzie krawcowa specjalizująca się w przeróbkach – rzeczy trochę już zniszczone lub opatrzone, jednym słowem takie, których i tak już nie nosisz, można przystosować do rosnącego brzuszka (i innych części ciała), wszywając np. kliny w strategicznych miejscach.
- Jeśli kupujesz rzeczy nowe, staraj się kupować takie, które będziesz mogła nosić także po ciąży. Rzeczy w sklepach ciążowych są drogie (i nie mam pojęcia dlaczego). Kiedy byłam w ciąży udało mi się kupić kilka fajnych ubrań w ‚normalnych‘ sklepach, po znacznie niższych cenach (podpowiedź: nadają się prawie wszystkie bluzki i sukienki z podniesionym stanem, zwłaszcza, jeśli są przymarszczone). Rozejrzyj się za rzeczami rozmiar lub nawet dwa większymi niż te, które normalnie nosisz. Mogą leżeć lepiej i kosztować mniej niż te ze sklepu z odzieżą ciążową.
- W tym przypadku nie działa zasada dobrej jakości – jeśli jest to coś, czego na pewno nie będziesz nosić później, spokojnie kup rzecz gorszą, i tak będzie Ci potrzebna tylko przez parę miesięcy.
- Jeden z największych problemów, to stroje na specjalne okazje, np. ślub. Najlepiej popytaj wśród koleżanek, które niedawno były w ciąży i pożycz. Dostaniesz rzecz praktycznie nową, bo taki strój był najprawdopodniej założony tylko raz.
- Jedyna rzecz, na której bym nie oszczędzała to biustonosze. W końcu biust mamy do końca życia i warto zrobić wszystko, żeby po ciąży i karmieniu nie sięgał do pasa. Na lobby biuściastych znajdziesz również wątki o stanikach ciążowych i do karmienia.
Rzeczy sezonowe oraz ubrania sportowe – kupuj po sezonie (chyba że Twoja waga często się zmienia). Dotyczy to zresztą nie tylko ubrań, ale również nart, desek snowboardowych, namiotów, plecaków itp. Te rzeczy są zazwyczaj bardzo drogie, w szczególności, jeśli weźmiemy pod uwagę ich koszt jednorazowego użycia. W końcu ile razy do roku jedziemy na narty? Kupno po sezonie może nam zaoszczędzić całkiem sporo pieniędzy. Pożyczenie to też dobra opcja. Oczywiście nie wchodzi w grę w przypadku stroju kąpielowego, ale już nad dobrą kurtką przeciwdeszczową, nie mówiąc o plecaku, czy śpiworze, warto się zastanowić.
Tym sposobem zakończyliśmy krótki cykl ubraniowy. Jak zwykle zapraszam do dzielenia się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami w komentarzach. A w przyszłym tygodniu powrót do cyklu Fakty i mity.
1 Komentarz »
RSS dla komentarzy do tego wpisu. Link do wpisu





Całkiem fajny wpis.
„Nie przejmuj się rozmiarem, tylko tym, jak dana rzecz leży. To niekoniecznie prawda, że nosisz rozmiar 44. Próbuj rozmiarów większych i mniejszych.” Co więcej im kobieta jest większa, tym bardziej rozmiary ubrań różnych firm się rozjeżdżają. Ktoś o prawidłowej wadze może nosić albo 40 albo 42, ale na dziewczynę z BMI powyżej 30 mogą pasować (w tym samym momencie) ciuchy od 46 do 52.