wrz
05
2010

Jak wydawać mniej pieniędzy na ubrania…

…i wyglądać doskonale?
Dzisiaj megapraktyczny wpis przede wszystkim dla Pań, ale jak zwykle, Panom też może się przydać. Jak wyglądać jak milion dolarów i nie wydać przy tym majątku? Porady zasłyszane i wyczytane w różnych miejscach, a także wymyślone i przetestowane przeze mnie osobiście. Mam nadzieję, że Was zainspirują.

1. Poznaj swoje kolory i fasony. Minimum to znajomość tego, czy lepiej Ci w kolorach ciepłych, czy zimnych i wybieranie ubrań zgodnie ze swoją paletą barw. Aby się tego dowiedzieć możesz zrobić tzw. test z chustą: bez makijażu stań przed lustrem i przyłóż do twarzy dwa kawałki materiału: najpierw srebrny, potem złoty. Jeśli Twoja twarz wygląda lepiej w kolorze srebrnym (oczy nabierają blasku, usta są wyraziste, a cera w żywych kolorach), to Twój typ urody jest zimny i takie kolory powinnaś wybierać. Jeśli na odwrót, to masz ciepły typ urody, co potwierdzi wygląd twarzy przy złotej chuście. Po bardziej szczegółowe porady należałoby się wybrać do stylistki, co może być jedną z Twoich najlepszych życiowych inwestycji, ale być może wystarczy dobra przyjaciółka, która „ma oko“.  Ideałem byłoby gdyby Twoja  garderoba składała się z ubrań wyłącznie w kolorach, które nawzajem do siebie pasują, i w których dobrze wyglądasz. I oczywiście w korzystnych dla Ciebie fasonach (polecam „Ksiegę kobiecych sylwetek“ Trinny i Susannah). Daje Ci to ogromną ilość różnych kombinacji ubrań. Możesz wyjąć z szafy trzy dowolne rzeczy i będą one do siebie pasowały, co na pewno okaże się niezastąpione w szare, zaspane, zimowe poranki.

2. Zastanów się nad swoimi nawykami  i sytuacją życiową. Jeśli nie znosisz prasować – unikaj rzeczy wymagających prasowania. Jeśli trudno Ci się wybrać do pralni chemicznej, wybieraj rzeczy, które można prać w pralce. Jeśli jesteś młodą matką, pamiętaj: na rzeczach we wzory mniej widać plamy. No i nie noś przy dziecku czegoś, co nie chciałabyś, żeby zostało bezpowrotnie zniszczone. Jeżeli należysz do osób, które ciągle się potykają i wylewają na siebie różne rzeczy lub mają permanentnie zaplamione mankiety tuszem do długopisu, ciemne kolory będą lepszą opcją. Jeśli pracujesz w domu, po co Ci sześć garniturów? I tak dalej, wiesz już, o co chodzi.

3. Reguła trzech – idealna rzecz powinna:
- pasować do co najmniej trzech innych rzeczy, które masz już w szafie,
- przetrwać co najmniej trzy sezony (czyli raczej dobrej jakości klasyka),
- nadawać się na co najmniej trzy różne okazje (ten warunek natrudniej spełnić, ale weźmy np. proste, klasyczne dżinsy dobrej jakości: na weekend z podkoszulką, z marynarką do pracy na „casual Friday”, z jedwabną bluzką i biżuterią na bardziej uroczystą okazję, równie dobre przykłady to nieśmiertelna „mała czarna” lub klasyczna biała bluzka koszulowa).

4. Reguła „4:1“ dotyczy proporcji, w jakich warto kompletować garderobę:
- cztery gładkie rzeczy na jedną wzorzystą,
- cztery klasyczne na jedną „trendy“,
- cztery ‚góry‘ do jednego ‚dołu‘.

5. Reguła ‚cost per use‘. Wybieraj rzeczy, których koszt w przeliczeniu na jedno użycie jest najniższy. Na przykład koszt jednorazowego użycia podkoszulka za 20 zł, który włożysz 4 razy, bo później straci kolor i fason, wynosi 5 zł, natomiast koszt jednorazowego użycia płaszcza za 500 zł, w którym będziesz chodzić codziennie przez cały sezon, a może i dwa, to 3,50 zł (lub tylko 1,50 zł) – a więc jest on tańszy. A koszt sukienki, w której wystąpisz tylko raz? Może lepiej ją pożyczyć?

6. Akcesoria. Wiele rzeczy kupujemy po prostu dlatego, że stare nam się nudzą. Biżuteria, paski, apaszki, torebki, a także pasmanteria, nowe guziki i inne przeróbki mogą odświeżyć nawet najbardziej opatrzony ciuch.

7. Ilość czy jakość? Tu jestem stanowcza – zdecydowanie jakość. W szczególności dotyczy to: butów, ubrań do pracy (wygoda, dobry krój i trwałość – za to TRZEBA zapłacić) i tzw. rzeczy bazowych: dobry kostium, dżinsy, płaszcz. Przy czym nie chodzi wcale o to, żeby wydawać na ubrania kwoty czterocyfrowe, ale niech to będą najdroższe rzeczy, na jakie możesz sobie pozwolić. Usłyszałam kiedyś takie zdanie: „Biednych ludzi nie stać na kupowanie tanich rzeczy“ i uważam, że sprawdza się ono szczególnie dobrze w przypadku ubrań. Z małymi wyjątkami. Jeśli jest to hit sezonu, który po prostu MUSISZ mieć, kup tanio. Jest szansa, że zdąży wyjść z mody zanim się rozpadnie.

8. Miej własny styl zamiast niewolniczo podążać za aktualnymi trendami. Nie kupuj granatowego, jeśli Ci do niczego nie pasuje tylko dlatego, że jakiś modowy guru oznajmił, że granat to nowy czarny. Moda to biznes, a producenci zarabiają na częstych zmianach trendów. Niewolniczo za nimi podążając ryzykujesz, że za parę miesięcy zostanie Ci w szafie parę okropnych ciuchów, których już nie włożysz, bo właśnie wyszły z mody.

9. Second-handy i  swapy. Tu mam dylemat. Samej nigdy nie udało mi się kupić nic sensownego w second-handzie. Może trzeba tam bywać często, żeby coś upolować, ale na to szkoda mi czasu. Są jednak osoby, które twierdzą, że można się tam ubrać świetnie i za małe pieniądze. Polecam za to swapy, czyli  swojską wymianę ciuchów. Nie tylko dla ubrań, ale jako świetną okazję do towarzyskiego spotkania z innymi kobietami. Wreszcie – pomyszkuj we własnej szafie: nalej sobie kieliszek wina i spędź popołudnie testując wszelkie możliwe kombinacje ciuchów, które już posiadasz. Może okaże się, że w tym sezonie w ogóle nie musisz iść na zakupy? Podpowiedź z jednego z forów internetowych: jak już będziesz testować te zestawy, to zrób zdjęcia najbardziej udanych. W przypadku braku inspiracji, po prostu szybko po nie sięgniesz. Posiadaczki iPhone’ów mogą zakupić aplikację Touch Closet – po sfotografowaniu wszystkich swoich ubrań i dodatków aplikacja m.in. sprawdzi, jak do siebie pasują i przypilnuje, żeby nie nosić tej samej rzeczy zbyt często.

10. Sklepy internetowe, w tym allegro, oraz outlety. Pod warunkiem, że nie kupisz więcej niż kupiłabyś normalnie (a jest to warunek BARDZO trudny do spełnienia;) – może to być bardzo dobra opcja.

11. Krawcowa. Tu mam wątpliwości. Oczywiście to prawda, że możesz kupić materiał, jaki chcesz i będziesz mieć ubranie idealnie na Tobie leżące, a w dodatku niepowtarzalne, ale: dobra krawcowa kosztuje wcale niemało, nigdy nie jesteś pewna efektu finalnego, wreszcie to opcja dosyć czasochłonna (minimum trzy wizyty na uszycie jednego ciucha, no chyba, że szyjesz od razu kilka na raz). Moim zdaniem to opcja warta rozważenia dla perfekcjonistek oraz osób o bardzo nietypowych figurach.

Zapraszam do dzielenia się swoimi sposobami w komentarzach. I życzę Wam, żebyście już nigdy nie musiały, przed wypełnioną po brzegi szafą, powiedzieć: „Nie mam co na siebie włożyć“;-)

A za tydzień o tym, jak dbać o ubrania, żeby służyły nam jak najdłużej.

Udostępnij ten artykuł:
  • Wykop
  • Blip
  • Twitter
  • Facebook
  • LinkedIn
  • RSS

11 Komentarze »

  • Magdalaena pisze:

    Rady dobre, chociaż wydaje mi się, że raczej oczywiste. Szczególnie unikam kupowania ciuchów nie-uniwersalnych: fajny strój do pracy pasuje mi zazwyczaj na spotkanie rodzinne. Ubrania wakacyjne są strasznie niepraktyczne, bo jednak ile dorosły człowiek ma tego urlopu, kiedy potrzebne są szorty i klapki plażowe ?

    Jedyny problem to zastosowanie tych rad w praktyce. Nie znam sklepów, gdzie ciuchy byłyby faktycznie dobrej jakości. Zawsze jest to loteria – coś taniego może przetrwać kilka sezonów, drogi sweter zmechaci się po kilku założeniach. W ogóle strasznie ciężko kupić coś klasycznego, dobrze uszytego i trwałego. Ja przeważnie mierzę wszystko, co jest w moim rozmiarze (48 – 50), odrzucam to w czym wyglądam paskudnie, a resztę kupuję, bo w końcu w czymś muszę chodzić. Także chętnie poczytam, jak stosowanie tych rad wygląda w praktyce.

    I jeszcze jedno – rady o „klasyce na wiele sezonów” nadają się tylko dla osób, które mają stabilną wagę.

  • Diana pisze:

    Temat ubrań okazał się tak szeroki, że za dwa tygodnie zaplanowałam wpis o ubraniach dla osób o nietypowych rozmiarach, ciążowych itp. Mam nadzieję, że znajdziesz wtedy coś dla siebie oraz podzielisz się własnymi doświadczeniami.
    A z jakością rzeczywiście jest różnie, podzielam Twoją frustrację. Można jednak wskazać sklepy, gdzie prawie na pewno znajdziesz same szmaty oraz takie, gdzie z dużym prawdopodobieństwem będą rzeczy o zadowalającej (choć nie zawsze idealnej) jakości. To już coś!

  • Yadis pisze:

    Krawcowa lub własna maszyna (dla osób uzdolnionych manualnie) to doskonałe rozwiązanie – zakup porządnej maszyny już dawno zwrócił mi się z nawiązką, bo nie jestem obdarzona nogami do nieba i ogromnym wzrostem, więc wszystkie nowe spodnie muszę skracać.

    A co do materiałów to są one teraz naprawdę tanie i dobrej jakości. Nawet koszt czyjejś fachowej pracy doliczony do kosztu materiałów okaże się niższy dlatego że ciuch od krawcowej nie ma metki znanej firmy i nie muszę płacić ukrytego w cenie przedmiotu kosztu wynajmu topowych powierzchni handlowych, reklamy itp. Za 100 czy 200 złotych można mieć wspaniałą kreację, doskonale dopasowaną do sylwetki, unikalną i zgodna z naszymi upodobaniami/potrzebami, a nie sztampową szmatkę, którą być może raz ubierzemy na siebie, ale przecież tak ładnie wyglądała na wystawie.

    Z doświadczenia polecam również outlety i lumpeksy, chociaż trzeba się tam nagrzebać, żeby trafić na coś interesującego.

  • Diana pisze:

    Aż się dziwię, że nie napisałam o maszynie do szycia, bo sama jestem jej posiadaczką. Szczyt mojej produkcji przypadł jednak na zamierzchłe czasy liceum i studiów (kiedy to kasy było mało, a czasu dużo). Teraz maszyna służy mi już tylko do różnego rodzaju poprawek. Zastrzeżenie takie samo jak do usług krawcowej: czasochłonne i efekt finalny nie zawsze łatwy do przewidzenia. Za to opcja znacznie tańsza i ze wszystkimi zaletami, o których wspomniała Yadis.
    Generalnie pomysł na świetne hobby, które nie generuje kosztów, a wręcz przeciwnie – oszczędności.

  • Maria pisze:

    Mark&Spencer – wydaje mi się, że tam jest duży wybór dobrej jakości klasyków…?

  • Diana pisze:

    Mam płaszcz od M&S, który kupiłam naprawdę dawno temu i nadal wygląda doskonale. Natomiast od paru lat kupuję tam głównie bieliznę, rajstopy i skarpety – i jest ok, ale trudno mi ręczyć za cały asortyment. Może ktoś jeszcze ma doświadczenia?
    A macie jeszcze jakieś inne typy? Ja mogę ręczyć za Solar. Nie jest tanio, ale to są rzeczy na lata. Tylko raz zdarzyła mi się wpadka, co biorąc pod uwagę ilość rzeczy, jakie tam kupiłam jest naprawdę dobrym wynikiem.

  • Magdalaena pisze:

    M&S jest niezły – szczególnie przyzwoita jest relacja jakości i ceny. Ale im też zdarzają się wpadki.
    Plus skandaliczny pomysł niesprzedawania w polskich sklepach wszystkich rozmiarów bielizny M&S.

  • ikariam pisze:

    dla mnie primark jest świetny. niestety tylko w uk. w europie najbliżej w niemczech. albo na alleDROgo. ale, dla mnie czasem opłaca się zainwestować w bilet lotniczy w londynu chociażby, obkupic sie cały dzień, bo primark jest stosunkowo tani, a ciuchy są swietne i niepowtarzalne.

  • Mark pisze:

    A co do materiałów to są one teraz naprawdę tanie i dobrej jakości. Nawet koszt czyjejś fachowej pracy doliczony do kosztu materiałów okaże się niższy dlatego że ciuch od krawcowej nie ma metki znanej firmy i nie muszę płacić ukrytego w cenie przedmiotu kosztu wynajmu topowych powierzchni handlowych, reklamy itp. Za 100 czy 200 złotych można mieć wspaniałą kreację, doskonale dopasowaną do sylwetki, unikalną i zgodna z naszymi upodobaniami/potrzebami, a nie sztampową szmatkę, którą być może raz ubierzemy na siebie, ale przecież tak ładnie wyglądała na wystawie.
    +1

  • DianaAdmin pisze:

    To prawda, że ubranie uszyte przez dobrą krawcową będzie zawsze unikalne i idealnie dopasowane. Kluczowe jest znalezienie dobrej krawcowej no i niestety trzeba się liczyć z tym, że zajmuje to więcej czasu niż wizyta w sklepie (kupno materiału, dodatków, przymiarki). To czasem może być przeszkodą – mówię z punktu widzenia pracującej mamy z małym dzieckiem, żyjącej w wiecznym niedoczasie…

  • firanka pisze:

    Ja osobiście mam sprawdzoną krawcową i uważam, że numer 10 jest trafionym pomysłem. Zawsze uszyje mi ciuszki wg mojego pomysłu

RSS dla komentarzy do tego wpisu. Link do wpisu


Napisz komentarz

Kobieta Niezależna Mama w Centrum kosmetyka, uroda, zdrowie

Design by Joe Fischler