cze
17
2010

Jak stawiać cele?

Jak już wspominałam w poprzednim wpisie dobry cel, nie tylko finansowy, musi być dobrze postawiony. Co to znaczy? To znaczy, że powinien odpowiadać na trzy pytania: CO? JAK? i DLACZEGO?

CO?

1. Po pierwsze cel powinien być jak najbardziej precyzyjny, w przypadku celów finansowych najlepiej, żeby był wyrażony kwotowo lub procentowo, np. „Zmniejszę  moje wydatki o 20%“, „Uzbieram 20% wkładu własnego na mieszkanie i będę spłacać ratę kredytu hipotecznego, która nie będzie przekraczała 25% moich dochodów“.

2. Nie samoograniczamy się – postanowienia nie zaczynamy od „nie”, zamiast „Nie chcę tyle wydawać na niepotrzebne rzeczy“ lepiej sformułować cel tak, jak w punkcie 1.

3. Nasze finansowe postanowienia nieuchronnie pociągają za sobą mniejsze lub większe zmiany w życiu. Zmiany te muszą pasować do reszty naszego życia – trzeba znaleźć miejsce na nowe obowiązki i wewnętrzną zgodę na nie. Np. jeśli zdecydujemy się nie kupować lunchu w pracy, tylko robić sobie w domu kanapki, to musimy zaplanować czas na zrobienie tych kanapek (np. wstać 10 minut wcześniej).

4. Cele nie mogą się ze sobą kłócić. Jeżeli postanowię na przykład, że będę więcej pracować po to, żeby zwiększyć dochody, a jednocześnie innym ważnym dla mnie celem życiowym jest „chcę poświęcać więcej czasu rodzinie“, to nie ma siły, któregoś z celów nie uda się zrealizować (albo obu); podpowiedź – być może zwiększenie dochodów wcale nie musi się wiązać z większą ilością pracy, ewentualnie pracę tę trzeba będzie wykonać tylko na początku.

5. Warto wreszcie rozpoznać swoje potrzeby – te autentycznie „moje” i te „nie moje” – i co za nimi stoi. Na czym  mi rzeczywiście zależy, a co jest wynikiem presji z zewnątrz? Cele wynikające z zewnętrznej presji mają niewielkie szanse na realizację. W przykładzie z poprzedniego punktu być może tym, na czym mi rzeczywiście zależy jest więcej pieniędzy, natomiast chęć poświęcania czasu rodzinie jest wynikiem presji ze strony rodziny. Albo na odwrót, wcale nie mam ochoty realizować się zawodowo, tylko poświęcić rodzinie, tylko że to takie nienowoczesne… W każdym przypadku warto zrobić mały rachunek sumienia.

JAK?

Równie ważna jak precyzja w stawianiu sobie celów, jest precyzja planowania ich wykonania. Wyobraźmy sobie, a jeszcze lepiej zapiszmy, w jaki sposób możemy nasz cel osiągnąć. Jeśli chcemy zmniejszyć wydatki, to podejmijmy decyzję, które to będą i jak zamierzamy to zrobić. Ważne są tu też małe kroki – dlatego lepiej czasem rozłożyć wykonanie celu na dłuższy czas, niż próbować zrealizować go natychmiast.  W naszym przykładzie w pierwszym miesiącu możemy na przykład zrezygnować z lunchu w pracy, w kolejnym zacząć częściej korzystać z komunikacji miejskiej zamiast własnego samochodu itd. W ten sposób bez wielkiej rewolucji i niemal niezauważalnie osiągniemy nasz cel.

W jaki jeszcze sposób możemy sobie pomóc osiągnąć cel? Np. wyobrażając sobie, ale uwaga – wbrew temu, co mówią poradniki – nie sam cel, ale to, jak do niego dotrzemy, czyli czynności krok po kroku. Poza tym warto sobie od razu zaplanować „dyspensę“. O co tu chodzi? O coś, co się fachowo nazywa odnową zasobów energetycznych. W naszym przypadku przeznaczmy sobie pewną kwotę, tygodniowo lub miesięcznie, na to, żeby po prostu „zaszaleć“. Nie da się ciągle zaciskać pasa i ciągle sobie czegoś odmawiać. Prędzej czy później takie samoograniczanie wzbudzi opór, który może zaowocować wypadem do sklepu i niekontrolowanym wydaniem dużej sumy pieniędzy, bo przecież należy mi się jakaś nagroda za te ciągłe wyrzeczenia. Wydanie pieniędzy na własne przyjemności poprawi więc nie tylko naszą jakość życia, ale również przybliży nas do celu.

KIEDY?

Wróćmy do przykładów z pierwszego punktu: idealnie byłoby jeszcze dodać do nich ramy czasowe, a więc na przykład: „W ciągu 6 miesięcy zmniejszę moje wydatki o 20%“, „W ciągu 5 lat kupię mieszkanie mając 20% wkładu własnego i będę spłacać ratę kredytu hipotecznego , która nie będzie przekraczała 25% moich dochodów“.

Przy ustalaniu ram czasowych pamiętajmy o dwóch powszechnych błędach: błędzie planowania, który polega na  skłonności do zbyt optymistycznej oceny czasu potrzebnego do osiągnięcia celu, oraz błędzie preliminarza –  skłonności do zaniżania przyszłych wydatków, na co dzień nasze wydatki są o 30-40% wyższe od planowanych. Pamiętajmy o nich, ale się nimi nie zrażajmy.

Co jeszcze pomaga w osiągnięciu celu?
- intencja osiągnięcia celu, czyli chcę to osiągnąć,
- przekonanie, że mam wystarczający wpływ na osiągnięcie celu, czyli potrafię to osiągnąć, oraz
- oczekiwane emocje, czyli przewiduję, że w wyniku osiągnięcia celu będę doświadczać emocji pozytywnych lub słabsze będą emocje negatywne.

Życzę spełnienia finansowych marzeń!

Udostępnij ten artykuł:
  • Wykop
  • Blip
  • Twitter
  • Facebook
  • LinkedIn
  • RSS
Autor: Diana w: Finanse osobiste |

Brak komentarzy »

RSS dla komentarzy do tego wpisu. Link do wpisu


Napisz komentarz

Kobieta Niezależna Mama w Centrum kosmetyka, uroda, zdrowie

Design by Joe Fischler