Od czego zacząć? Ocena (4)
W naszym cyklu Od czego zacząć? Ocena było już o tym, co posiadamy, o zadłużeniu i o dochodach. Dzisiaj ostatnia część diagnozy naszej sytuacji finansowej – czyli wydatki. Od czego tutaj zaczynamy ocenę? Najlepiej od notowania wszystkich, nawet najmniejszych wydatków, co najmniej przez miesiąc, a jeszcze lepiej przez trzy. Notować można różnie: na bieżąco w notesie, zbierając paragony lub robiąc im zdjęcia i przenosząc do Excela lub notesu, codziennie albo raz na parę dni, wreszcie, jeśli ktoś płaci niemal wyłącznie kartą, może usiąść z wyciągiem bankowym i przepisać do arkusza wydatków lub zrobić eksport z rachunku bankowego do Excela. Jak komu wygodnie. Najważniejsze jest tu przyporządkowanie wydatków do różnych kategorii i na początek zalecałabym kategorie dosyć szczegółowe, po to żeby uniknąć sytuacji, kiedy 2/3 wydatków zakwalifikujesz jako ‘Inne’. Oczywiście, jeśli prowadzisz z kimś gospodarstwo domowe, to również namów tę osobę do notowania – choć nie zawsze będzie to łatwe.
Przykładowe kategorie wydatków to: żywność/środki czystości, ubrania/buty, kosmetyki, paliwo, parking, samochód – inne (myjnia/wymiana oleju itp.), transport publiczny, niania/przedszkole/szkoła, wyjazdy i wakacje, papierosy/alkohol, prezenty, kieszonkowe/dodatkowe zajęcia dla dzieci, sprzątaczka, fryzjer/kosmetyczka, jedzenie na mieście/imprezy/kluby, CD/DVD/książki/gazety, hobby/sport, kino/teatr/koncerty, usługi profesjonalne (terapia/doradztwo itp.), zwierzęta domowe (jedzenie, weterynarz itp.), inne. Dopasuj te kategorie do siebie.
Samo notowanie ma tę ciekawą właściwość, że już konieczność zanotowania wydatku powoduje refleksję, czy aby na pewno jest on potrzebny – i często rezygnację z niego. Kolejna chwila prawdy przychodzi po paru dniach, najpóźniej po miesiącu, kiedy to zazwyczaj z dużym zdziwieniem widzimy czaarno na białym, że wydajemy ‘aż tyle?!’ na … i tu może być różnie. Szczególnie często niespodziankę stanowi wysokość wydatków na: jedzenie na mieście, ubrania i kosmetyki, czy rzeczy dla dzieci, ale to są oczywiście kwestie indywidualne.
Jeśli ktoś ma wyjątkowo duży problem z niekontrolowanymi wydatkami, to polecam uważne przyjrzenie się rzeczywistym powodom, dla których wydaje pieniądze. Dodatkową pomocą może być notowanie wraz z wydatkami swojego stanu ducha i ciała. Brzmi może dziwnie, ale jest zaskakująco skuteczne. Wystarczy krótka refleksja przed wyjściem na zakupy: jak się czuję, fizycznie i psychicznie? Jestem: wypoczęta, zmęczona, zadowolony, wściekły, wesoła, smutna , najedzony, głodny itd. Może się okazać, że niekontrolowane zakupy przytrafiają się najczęściej po ciężkim dniu w pracy, albo kłótni w domu. To, że kupujemy więcej, kiedy jesteśmy głodni wiadomo już od dawna. A jeśli tak, to wystarczy znaleźć alternatywę do zakupów, najlepiej taką, która zaspokaja pierwotną potrzebę, czyli zjem, albo położę się na chwilę, albo zadzwonię do przyjaciółki, a potem ewentualnie pójdę do sklepu.
Kolejny etap oceny stanu faktycznego to wydatki stałe, czyli czynsz, energia, gaz, telefon, internet, kablówka, raty kredytów, ubezpieczenia, podatki i opłaty. Warto je sobie gdzieś osobno wypisać, pamiętając o tym, że niektóre z nich pojawiają sie rzadziej niż raz w miesiącu, czasem nawet tylko raz na rok i w związku z tym łatwo o nich zapomnieć. Obok wydatku piszemy więc, kiedy dany wydatek opłacamy.
Etap oceny zakończony. Co teraz z tym wszystkim zrobić? To zależy od tego, jakie są nasze cele finansowe, o czym – w następnej notce.
Brak komentarzy »
RSS dla komentarzy do tego wpisu. Link do wpisu



