15 nieoczywistych powodów, dla których robimy zakupy
Czy zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego robisz zakupy? Wszystko jedno, czy kupujesz ubrania, buty, jedzenie, czy coś do domu. Przecież to oczywiste, powiesz, kupuję różne rzeczy, bo ich potrzebuję. Czyżby? Dwie pary butów na każdy sezon – to potrzeba (ostatecznie można by sobie poradzić z jedną, ale może przemoknąć, może odpaść obcas itp., więc załóżmy, że dwie są nieodzowne). Dlaczego więc kupiłaś pozostałe?
To, że idziemy na zakupy, bo czegoś potrzebujemy jest powodem najbardziej oczywistym i – paradoksalnie dosyć rzadkim. A jakie są inne? Zastanów się przez chwilę. Być może odkryjesz, że robisz zakupy:
1. Bo jest ci smutno – rzucił cię facet, skrytykował szef, mąż urządził ciche dni – terapia zakupowa powoduje wydzielanie dopaminy do mózgu oraz wydzielanie endorfin, ale tylko przez chwilę. Potem pozostaje tylko „kac pozakupowy”.
2. Bo chcesz się czuć ważna – w końcu pieniądze = władza, sprzedawcy bywają tacy usłużni, a płacenie za cokolwiek daje poczucie wyższości.
3. Bo chcesz być kimś innym – może jeśli kupisz dżinsy rurki, to znów poczujesz się, jakbyś miała 25 lat, a w tych czerwonych szpilkach na pewno będziesz seksbombą.
4. Bo nie chcesz być sobą – kiedy rzeczywistość przytłacza, fajnie jest od niej uciec, do czego świetnie nadaje się centrum handlowe.
5. Bo chcesz się poczuć bezpiecznie, a centrum handlowe również do tego świetnie się nadaje – w końcu wszystko jest tam zaplanowane tak, abyś się tam dobrze czuła.
6. Bo na to zasługujesz – ciężko pracujesz, więc ci się należy. „Jesteś tego warta”.
7. Bo zakupy to sport grupowy, a zakupy z przyjaciółką dostarczają wspólnych doświadczeń nieporównywalnych ze wspólnym pójściem do kina.
8. Bo nikt nie będzie ci mówił, co masz robić – bierzesz odwet na osobie, z którą się pokłóciłaś, np. mężu. To łatwiejsze niż konfrontacja twarzą w twarz.
9. Bo potrzebujesz komplementu – a sprzedawcy bywają tacy mili.
10. Bo się przyzwyczaiłaś – zakupy to po prostu nawyk i zapomniałaś, że można inaczej.
11. Bo się nudzisz, a zakupy są łatwo dostępną rozrywką.
12. Bo nie chcesz umrzeć – kupujemy, ponieważ skrycie wierzymy, że to co kupujemy jest wieczne.
13. Bo zakupy to wciągająca gra – uwielbiasz polować na okazje i czuć, że zrobiłaś świetny interes.
14. Bo w twoim życiu coś się zmieniło (wyszłaś za mąż, rozwiodłaś się, zmieniłaś pracę) i to dobra wymówka, żeby kupić coś nowego. Przecież stare rzeczy już nie pasują do Twojego nowego życia.
15. Bo nie potrafisz przestać – dotyczy głównie kupujących nałogowo. Ale przecież nam wszystkim zdarzają się od czasu do czasu epizody zakupoholizmu.
Za wszystkimi tymi punktami stoją niezaspokojone potrzeby. Tyle że te potrzeby można by skuteczniej zaspokoić w inny sposób, czasem tak prosty jak pogadanie z przyjaciółką albo skręcenie w stronę parku, zamiast centrum handlowego.
2 Komentarze »
RSS dla komentarzy do tego wpisu. Link do wpisu




Trafiłam tutaj za Karnawałem blogów finansowych i pierwsze co poczułam po przeczytaniu tego wpisu, to zazdrość dla tych kobiet, którym zakupy dostarczają tyle przyjemności – sprzedawcy są dla nich mili, z przyjaciółką świetnie im się kupuje, jak mają nowe buty to czują się świetnie.
W zasadzie wydana kasa mogłaby być całkiem niezłą rekompensatą za tak przyjemne przeżycia.
Dlaczego, jeśli ja idę do sklepu to natrafiam na opryskliwych sprzedawców, którym nic się nie chce, mały wybór, wysokie ceny. W centrach handlowych jest często gorąco i duszno, a szatnie bywają rzadko. Z przyjaciółką nigdy nie zrobiłam sensowych zakupów.
I jeszcze jedno – IMHO dwie pary butów na sezon to zdecydowanie za mało. Przecież na lato potrzebne są buty i na płaskim i na obcasie, i eleganckie i nieformalne i turystyczne. Myślę, że 6 – 10 par to tanie sensowne minimum, ale oczywiście nie kupuje się ich w jednym roku.
Przykro mi, że masz tak negatywne odczucia dotyczące zakupów. Moje spostrzeżenia i relacje kobiet, z którymi rozmawiam na temat, wskazują jednak, że zakupy są doświadczeniem przyjemnym – niestety!
A co do butów, to wymieniłaś ‘tylko’ 5 par, więc trochę jeszcze brakuje do 6-10 par na sezon… No i oczywiście te na obcasie mogą być jednocześnie eleganckie, a turystyczne pewnie będą się doskonale nadawały na wiosnę i jesień, a może nawet ciepłą zimę. Napisawszy to przyznam się jednak, że – oczywiście – również mam w szafie więcej niż po 2 pary butów na sezon;-)