Świątecznie
Trudno zignorować fakt, że zbliżają się Święta, bo krzyczy on z każdej witryny sklepowej i pojawia się w co drugiej reklamie. Jak co roku zostawimy w sklepach mnóstwo pieniędzy, niekoniecznie mądrze wydanych, bo szczególnie w tym właśnie okresie trudno podczas zakupów utrzymać emocje na wodzy.
Stąd pomysł, który zamierzam promować w te Święta – pomysł na prezent idealny dla niemal każdego: mężów, żony, dzieci, rodziców i przyjaciół. Jak wiadomo najcenniejszą rzeczą, jaką można podarować drugiemu człowiekowi, jest nasz czas. Dlaczego by więc nie położyć pod choinką własnoręcznie wykonanych kuponów, z których każdy oznaczałby jedną godzinę naszego czasu, do dowolnego wykorzystania przez osobę obdarowaną przez cały następny rok. Jak dla mnie prezent idealny – już widzę jak odrywam sobie podczas lutowej chandry kupon od mojego męża na jedną godzinę i życzę sobie – na przykład masaż:-)
Nie trzeba wydać ani jednej złotówki. Nie trzeba zaciągać kredytu. Nie ma problemu z nietrafionym prezentem. I jeszcze jeden bonus – Święta mogą pozostać z nami przez cały rok.
5 Komentarze »
RSS dla komentarzy do tego wpisu. Link do wpisu




Tak, ma Pani rację. Wolny czas i dochody na średnio/dobrym poziomie są bardzo cenne.
Pozdrawiam serdecznie i Życzę dalszego prowadzenia bloga i Wesołych Świąt.
Bardzo dziękuję
Piękne zdjęcia na blogu!
„Jak dla mnie prezent idealny – już widzę jak odrywam sobie podczas lutowej chandry kupon od mojego męża na jedną godzinę i życzę sobie – na przykład masaż:-)”To znaczy, że normalnie nie możesz tego zrobić ?
„Nie ma problemu z nietrafionym prezentem.”A tu już bym polemizowała. Myślę, że wiele osób poczuje się urażonym takim racjonowaniem czasu jaki darczyńca chce im poświęcić, ewentualnie uważają, że obecna uwaga jest wystarczająca a marzą o konkretnych przedmiotach.
A u mnie w rodzinie już od kilku lat funkcjonuje ten pomysł! Działa najlepiej w kręgu rodziny, nie najbliższej, ale już dorosłe rodzeństwo bardzo umie się cieszyć z takiego podarunku.
Mój mąż podarował swojej siostrze (wtedy) studentce kupon na podwiezienie samochodem np. po imprezie, na przeprowadzkę. Działało to dobrze, bo mieszkamy w Warszawie, a studentka żyje zasadniczo skromnie i myśl o takiej „taksówce” raz na jakiś czas była bardzo przyjemna.
Nasi siostrzeńcy też czasem dostają takie „kupony” z określonym czasem, kiedy to my, z własnej woli zaopiekujemy się maluchami, a rodzice będą mieli wychodne. Rodzice nie muszą się cackać i krępować prosząc o pomoc, a my mamy frajdę, bo to niezłe wyzwanie zostać z dwójką nie swoich maluchów i wiedzieć, że w tym czasie ich rodzice odpoczywają.
A ja dostaję od męża, już regularnie, bilecik (własnoręcznie wykonany, a to JA jestem ta od ozdóbek i papierków!) z zaproszeniem do cukierni, kawiarni na co zechcę i do wykorzystania jak już przyjedzie babcia i zajmie się naszym dzieckiem
Dodam, że mąż należy do bardzo oszczędnych i nie szaleje z perfumami itp, ale jak się szarpnie to z gestem i nie wypomina, a ja czuję się naprawdę hojnie obdarowana.
W tym roku pobił rekord – ufundował mi wyjazd na warsztaty kaligrafii, z pobytem i wyżywieniem. I sam zostanie z córką na 3 dni!
Czego i Wam życzę!
Fantastyczne przykłady
Wesołych Świat dla Was wszystkich!