Sporo ostatnio czytam o kobietach i ich finansach i wniosek z lektury nasuwa się taki: kobiety gorzej niż mężczyźni radzą sobie z finansami osobistymi. Zapewne każda z nas zna co najmniej jedną kobietę regularnie wydającą więcej niż zarabia i leczącą swoje chandry terapią zakupową. Zresztą nie szukajmy daleko, przecież każda z nas ma swoje grzeszki na sumieniu
Nawet te dzielne kobiety, które sobie na grzeszki nie pozwalają, za to dokonują finansowych cudów dopinając domowy budżet i – niemal – stwarzając coś z niczego mają zazwyczaj problem z tym, co jest ich problemem również w innych dziedzinach życia – z zadbaniem o siebie i swoją finansową przyszłość.
Znam kobiety, które przed powiedzeniem sakramentalnego ‘tak’ doskonale radziły sobie ze swoimi finansami, po ślubie jednak przekazały finansowe stery w ręce mężczyzny i nie orientują się nawet, ile wynoszą rachunki za prąd czy czynsz, nie mówiąc o posiadaniu jakichkolwiek własnych oszczędności. Znam kobiety, które nigdy nie musiały zajmować się pieniędzmi, a po rozwodzie boleśnie zderzyły się z finansową rzeczywistością i natłokiem rachunków, na które nagle przestało wystarczać. Znam też singielki, które uważają, że jedynym sposobem zabezpieczenia się na starość jest bogaty mąż.
Statystyki są nieubłagane: znakomita większość z nas część życia, być może całkiem sporą, spędzi bez mężczyzny. Wiele kobiet, kiedy zostają same, nie radzi sobie z finansami, bo nigdy się tym nie interesowały. Według badań GfK Polonia z 2008 roku aż jedna czwarta z nas w ogóle nie oszczędza, przy czym wśród Polek samodzielnie wychowujących dzieci odsetek ten wynosi alarmujące 60%. Być może przyczyną tego, że nie udaje nam się odkładać jest fakt, że tylko 16% kobiet notuje swoje wydatki. Aż 18% kobiet deklaruje pożyczanie gotówki dla pokrycia bieżących wydatków. Co piątej respondentce zdarzyło się zaciągnąć pożyczkę dla spłacenia innej pożyczki.
Niestety posiadanie partnera życiowego, bez względu na to, czy radzi on sobie z zarządzaniem domowym budżetem świetnie, czy tak sobie, wcale nie oznacza braku problemów. Wręcz przeciwnie, bo zazwyczaj różnimy się od siebie w wielu sprawach, a jedną z nich jest stosunek do pieniędzy. Liczba powodów do kłótni jest praktycznie nieograniczona: wydajesz za dużo/za mało, nie stać nas/stać nas na ten samochód, mieszkanie, prywatną szkołę, następne dziecko, ulokujmy nadwyżki na bezpiecznej lokacie/kupmy akcje, za dużo wydajesz na gadżety/kosmetyki… W dodatku często tak naprawdę nie chodzi o pieniądze.
Jeśli jeszcze nie jesteś przekonana, że już najwyższy czas zająć się swoimi finansami jeszcze parę faktów:
- Coraz więcej małżeństw kończy się rozwodem, statystyki mówią o skali problemu dochodzącej do 30%. W pierwszym roku po rozwodzie stopa życiowa kobiet pogarsza się nawet o 70%,
- Prawie 50% kobiet po 50-tce jest niezamężnych lub samotnych. Wiele kobiet znajduje się wtedy w poważnych kłopotach finansowych, z powodu śmierci małżonka, rozwodu lub tylko dlatego, że liczyły, że ktoś inny zajmie się ich finansową przyszłością,
- Spośród ludzi starszych, którzy żyją w nędzy, 3 na 4 osoby to kobiety, 80% z nich nie doświadczyło nigdy biedy w trakcie trwania małżeństwa.
Kobiety, czas odzyskać kontrolę nad swoimi pieniędzmi - a nawet zaprząc je do roboty!